To był dzień, który trudno zamknąć w kilku zdaniach.
Było miejsce na słowo, które trafiało głęboko; była cisza, w której można było zostać sam na sam z Bogiem.
Były rozmowy – przy kawie, gdzieś między spotkaniami i te w grupach, które dotykały tego, co naprawdę ważne.
Msza.
Adoracja.
Bóg, Którego łaska wystarczy.
Nic nie trzeba było udowadniać.
 
W atmosferze łagodności i przyjęcia mogłyśmy cieszyć się ze Zmartwychwstania Jezusa tak,
jak kobiety, które przyszły do grobu i znalazły w nim życie.

Wystarczy ci mojej łaski. Moc bowiem w słabości się doskonali (2Kor 12,9)