Jako Zgromadzenie Sióstr św. Elżbiety od wielu lat prowadzimy dzieła służące osobom chorym, starszym, ubogim i pozostającym bez odpowiedniego wsparcia. Dlatego z poczuciem odpowiedzialności zabieramy głos w sprawie planowanych zmian w ustawie o pomocy społecznej (projekt UD315, art. 54 ust. 1), które mogą mieć bezpośredni wpływ na sytuację dzieci wymagających całodobowej opieki.

Choć temat brzmi urzędowo, w rzeczywistości dotyczy konkretnych dzieci – często
z umiarkowaną, znaczną lub głęboką niepełnosprawnością intelektualną, nierzadko sprzężoną
z innymi schorzeniami. Są to dzieci całkowicie zależne od pomocy drugiego człowieka, wymagające stałej opieki, rehabilitacji, leczenia i codziennego wsparcia. W wielu przypadkach będą potrzebowały takiej pomocy przez całe życie.

Projektowane zmiany oznaczają, że w przyszłości dzieci nie będą mogły być kierowane do domów pomocy społecznej. Dzieci, które już w nich mieszkają, pozostaną pod opieką.
Powstaje jednak bardzo ważne pytanie: gdzie trafią kolejne dzieci, które będą potrzebowały takiego wsparcia?

Trzeba jasno powiedzieć, że dom pomocy społecznej zwykle nie jest pierwszym wyborem. Najczęściej trafiają tam dzieci, wobec których inne formy pomocy okazały się niewystarczające. Bardzo często mają już za sobą doświadczenie pieczy zastępczej, innych placówek, długich hospitalizacji psychiatrycznych, przemocy, zaniedbań albo sytuacji, w których rodzice – mimo miłości i ogromnego wysiłku – nie są już w stanie zapewnić im opieki.

Całym sercem popieramy rozwój rodzinnych form wsparcia. Marzymy o świecie, w którym każde dziecko może wzrastać w rodzinie lub w miejscu jak najbardziej do niej zbliżonym. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że dziś takich miejsc jest zdecydowanie za mało. Brakuje rodzin zastępczych, specjalistycznych placówek, odpowiednio przygotowanych kadr oraz realnego wsparcia środowiskowego. Już teraz wiele dzieci czeka na miejsce w systemie pieczy zastępczej.

Dlatego niepokoi nas sytuacja, w której ogranicza się istniejące rozwiązania, zanim powstaną nowe, rzeczywiście dostępne i bezpieczne formy opieki. Najbardziej wrażliwe dzieci nie mogą zostać pozostawione w próżni systemowej.

Chcemy także jasno podkreślić, że nasz głos nie wynika z troski o interes instytucji. Prowadzenie takich placówek nie jest działalnością nastawioną na zysk, lecz formą służby
i misji. Zabieramy głos dlatego, że chodzi o dzieci, które bez odpowiedniej opieki nie są w stanie bezpiecznie żyć.

Wszelkie zmiany są potrzebne, jeśli prowadzą do większego dobra. Muszą jednak opierać się na realnych możliwościach systemu i uwzględniać sytuację tych, którzy sami o siebie nie upomną się nigdy. Naszą wspólną odpowiedzialnością jest dopilnować, aby żadne dziecko wymagające stałej opieki nie zostało bez domu, bez pomocy i bez ludzi.